Moje zwykłe a jednak niezwykłe macierzyństwo

piątek, 8 stycznia 2016

Wolne...

Dlaczego lubię wolne? Dlaczego lubię wolne skoro jestem kurą domową i teoretycznie cały czas mam wolne. 

Teoretycznie każdy dzień jest taki sam. Siedzę w domu i siedzę w domu i znowu siedzę w domu. Nie muszę wychodzić, no chyba że do sklepu, do szkoły, czy na spacer. Każdy dzień jest podobny, przewidywalny, piątek, świątek czy niedziela.



A jednak jest inaczej.

Mężownik nie idzie do pracy i jest już nas dwoje na troje. Czyli opieka nad ekipą naszą rozłożona jest na dwóch. A nie ukrywam, że to spore wsparcie. Przynajmniej spokojnie mogę obiad zrobić, nikt mnie od tego nie odrywa, nic mi się nie przypala, bo nagle mój dzieć potrzebował pomocy w zejściu ze stołu w pokoju więc lecę żeby pomóc i znowu się przypaliło.

Nie trzeba zrywać się skoro świt, bo dzieci nie idą do szkół, przedszkola. Rano śniadanie zrobione przez mężownika ... uwielbiam. Żeby było sprawiedliwie ja na klatę biorę obiad i kolację.

Jest czas na planowanie wycieczek, na spacery, na zabawy z dziećmi, pogadanki z młodzieżą...a nawet przy dobrej organizacji jakiś film wieczorkiem trzaśniemy.
Wszystko na chwilę zwalnia, nawet samochodów na ulicach tak mniej. Jest mi raźniej, fajniej, spokojniej, lepiej.

Jak jest wolne mogę spotkać się z moją przyjaciółką jedną, drugą... W dni robocze nikt czasu na to nie ma. Zagonieni, zabiegani, szybko do domu wracamy, często pod wieczór dopiero.

W wolne dni właśnie można spotkać się z rodziną czy ze znajomymi. Czasami nawet wychodzimy z mężownikiem kultury liznąć trochę:)

Dlatego cieszę się na każdą niedzielę, każde święto i każde wolne od pracy mimo, że nie pracuję zawodowo.

I pomyśleć, że był taki czas, że wolnego nie cierpiałam. Nie miałam jeszcze dzieci, pracę swoją uwielbiałam i mogłam każdą chwilę wolną właśnie jej poświęcić!

A Wy cieszycie się na wolne? Macie jakieś plany na weekend?

61 komentarzy :

  1. Wolne to zawsze wolne, niezależnie od tego, czy się chodzi do pracy ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam weekendy tylko, że one jakoś tak szybką lecą :/ I wcale nie są takie wolne bo na szybko nadrabiam zaległości z całego tygodnia. Mogę powiedzieć, że wolną mam tylko niedzielę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też wszystko tak dynamicznie przelatuje:)

      Usuń
  3. Ja tez uwielbiam weekendy. To taki czas, gdy można odetchnąć. Chociaż u nas sobotni ranek jest pracowity, to wieczorem odpoczywamy już pełną parą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak naprawdę, to nigdy nie odpoczywam ale jest mi raźniej i możemy różne fajne rzeczy razem porobić.

      Usuń
  4. Uwielbiam mieć wolne, a moje plany na weekend do niestety szkoła :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła pewnie niebawem się skończy:) Ale też znam takie weekendy, że trzeba było się uczyć i uczyć i uczyć;)

      Usuń
  5. U nas tylko niedziele są wspólne i wszyscy jak jeden cieszymy się że możemy trochę czasu spędzić na czymś miłym :) tylko szkoda że ten dzień tak szybko ucieka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co dobre szybko się kończy! Ale na szczęście są następne:)

      Usuń
  6. Jutro wreszcie kończymy wycieczki do szpitala dwa razy dziennie ^^ a z innych weekendowych planów to pewnie jakiś film się obejrzy, szaleństwo nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że już kończycie. U nas szaleństwem jest jak się cały film obejrzy:);)!

      Usuń
  7. Mój małż w handlu pracuje więc wolna niedziela to dopiero święto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wspólnie można zjeść wtedy, wszyscy przy jednym stole jak ludzie!:)

      Usuń
  8. Ja też cieszę się na weekend, mimo, że na szczęście, jeszcze nie wracam do pracy. :) Tym bardziej, ten weekend to dla mnie wytchnienie, a nie liczenie każdej godziny, która zbliża do poniedziałku. Lubię weekendy, z tych samych co Ty powodów. Chociaż mój mąż ma taką pracę, że czy w weekendy, czy w święta też go czasem nie ma, ale jak już jest to w ogóle jest cudnie. Ten weekend mamy dla siebie! Hurra!

    OdpowiedzUsuń
  9. A kto nie lubi mieć wolnego ?:))Dzisiaj gdy tylko pozalatwialam wszystkie sprawy wyrwaliśmy się z domu niczym Filip z konopii i ..hop na narty ;)))Dzien juz dluzszy to mozna posmigac i nie spieszyc sie do domu;)
    Miłego weekendu pozdrawiam:)
    martaimama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham wolne w każdej postaci, a najbardziej w piątek po pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha, mam podobnie, tylko dla mnie wolne jest wtedy, kiedy mąż ma wolne - a on niestety czasem w "ustawowo wolne" pracuje... Jednak nie tym razem - weekend cały nasz! A zapowiada się ambitnie - bal w przedszkolu a zaraz potem parapetówka u znajomych. A w niedzielę chyba kupimy sobie firanki ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ;) Czytałam o balu ale nie o parapetówce;) Udanych imprez:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie, że się cieszymy! Co prawda nie zawsze udaje się nam gdzies wybrać ale raczej do rzadkości należą wolne dni, które całe przesiedzimy w domu. Jak nie spacer po mieście, to szybki wypad nad jezioro lub do lasu. W lato za to planujemy trochę już Olusiowi pokazać naszych pięknych Mazur. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz tez "siedzę w domu" ale nie czuję tzn. weekendu bo mój mąż pracuje w szpitalu, więc mój weekend wypada niekiedy w tygodniu. Jednak tak jak Ty uwielbiam ten czas kiedy mogę spokojnie usmażyć kotlety i żaden nie jest spalony ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie proste zadania (jak choćby kuchenne) przy małych dzieciach często przeobrażają się w wielkie wyczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na wolne zawsze się cieszę. Od wczoraj mam wolne do czwartku. Więc w sumie cały tydzień i mimo że mam to zaplanowany to i tak lubię kiedy mam wolne. Ale swoją pracę też bardzo lubię. Więc chodzę do niej z ochotą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj jak ja to rozumiem. Kiedyś tez miałam pracę, którą uwielbiałam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Te wolne weekendy dla nas, kur domowych, mają swoje znaczenie, bo tak jak piszesz do wszystkiego jest nas dwoje i wszystkie czynności rozkładają się inaczej,a w tygodniu wszystko jest na naszych barkach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też uwielbiamy weekend, z dokładnie tych samych powodów :) Jeszcze w niedziele rano chodzimy na basen, więc dziecko też kocha weekendy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wstęp to jest rewelacyjne podsumowanie wszystkiego :) Co jest fajnego w dniach wolnych skoro my (kury domowe) zawsze mamy wolne :P No cóż... jest wiele.
    Świetny tekst! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też siedzę w domu a mimo wszystko tak bardzo doceniam te wolne dni. Jesteśmy wtedy w trójkę i jest dwa do jednego ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda, że weekend już się kończy. Ale będzie następny:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nasze weekendy są ciężkie, nie umiemy ze sobą wytrzymać niestety :-( Tyle tracimy

    OdpowiedzUsuń
  24. Smutek czytam. I to mnie zmartwiło!

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię spędzać czas z mężem, ale jak ma dłuższe wolne to mi się Młoda rozkodowuje i kilka dni walczymy później żeby wrócić do normy

    OdpowiedzUsuń
  26. Też tak mamy na urlopie np. W weekendy nie jest tak źle!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też nie pracuję, ale właśnie z takiego powodu jak Ty cieszę się na wolne... Bo M. jest wtedy w domu i jakoś tak raźniej w 3 ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. o, to to! jak byłam na macierzyńskim to też uwielbiałam wolne :D nie tylko ja, Antek na widok taty szaleje po prostu. Czasem miałam wrażenie, że ma wmontowany jakiś zegarek - kiedy wybijała 17.00 zaczynało się tato i tatoo

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem akurat mama pracująca również poza domem ale ... ja także uwielbiam wolne :)) Bo wtedy wszystko zwalnia, my spokojniejsi no i razem we czwórkę :) Życzę nam wszystkim by tych weekendów było więcej niż dni powszednich. A co;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne życzenia. Na moje powinno być 5 dni wolnego 2 dni robocze!;)

      Usuń
  30. Wolne to to, co tygryski lubią najbardziej xD

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam takie wolne! :-) zdarza sie srednio raz na dwa tygodnie i objawia sie calym weekendem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie zupełnie na odwrót. Weekend jest dla mnie przeważnie 'ciężki', bo mąż pracuje na weekendową zmianę i do tego na noce. Więc do południa śpi i zaraz po obiedzie już idzie do pracy, bo pracuje po 13godzin. Dzieci na mojej głowie, a kiedy oboje ugryzie osa to bywa koszmarnie haha :P Kiedyś uwielbiałam weekendy, cieszyłam się jak głupia, odwiedziny rodziny, spotkania ze znajomymi itd. a teraz nie bardzo. Mało tu mam znajomych, żeby gdzieś wyjść czy coś to rzadkość...

    OdpowiedzUsuń
  33. My tak mamy właśnie w środku tygodnia:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja nie wiem co to jest "wolne". U mnie każdy dzień jest taki sam, tylko czasami mam w domu dwóch facetów do ogarnięcia zamiast jednego.

    OdpowiedzUsuń
  35. :)To faktycznie nie wiesz co to wolne. Przyjdzie czas pewnie...:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nawet nie wiesz jak Ciebie dobrze rozumiem. Tez lubię weekend bo w weekend mam wiecej czasu dla siebie kiedy mąż jest w domu. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja mam wolne jak jedno dziecko zaprowadzę do p-la, drugie od szkoły, a mężowskiemu akurat wypadnie jakaś rozprawa, najlepiej ciut dalej - cisza, spokój, żyć nie umierać :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Zazdroszczę Ci, bo ja tak nie mam:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za przeczytanie, dzięki dzięki za przyszły i ewentualny komentarz :-)