Obudziłam się o drugiej w nocy i nie mogłam zasnąć. Denerwuję się jak nie wiem co. Choć to nie ja zdaję egzamin. Bluzka wyprasowana, marynarka przygotowana, dwa czarne długopisy i mała woda mineralna. To nie mój egzamin więc czemu się denerwuję? Przecież wiem, że będzie dobrze jakkolwiek by nie było!
Egzamin gimnazjalny.
Wypuściłam dziecia mego najstarszego na egzamin gimnazjalny. Pierwszy znaczący egzamin, który ma wpływ na Jego przyszłość. Decyduje, czy dzieć dostanie się do szkoły zawodowej, czy średniej.
Chciałabym...
Oczywiście jak każdy rodzic, chcę najlepiej, choć ważniejsze w tym momencie jest dla mnie co dzieć chce. Na szczęście nasze "chcenia" są dość zbieżne. Czyli fajnie byłoby znaleźć się w szkole średniej, aczkolwiek wybór typu szkoły, profilu pozostawiam dzieciowi. Ja jestem osobnikiem, któremu narzucono, bądź znacznie ograniczono wybór szkoły i do dzisiaj wiem, że mogłam uczyć się z większą przyjemnością.
Atmosfera w domu udziela się dziecku.
Nerwy, nerwami ale rozmowa została rano przeprowadzona, że w razie czego, jeśli coś nie pójdzie, stres zje, "wypiszą się długopisy" czy z innego powodu odpowiednia liczba punktów nie zostanie osiągnięta, ja murem za dzieciem stoję i rwać włosów z głowy sobie nie będę, jeśli padnie na szkołę zawodową. To też jest jakieś rozwiązanie. Podobno brakuje nam fachowców na rynku, bo każdy chce mieć magistra przed nazwiskiem!
Rodzic potrafi zestresować!
Współczuje dzieciakom, na których rodzice wywierają presję ...musisz zdać do szkoły średniej i koniec! Mówią: ... nie wyobrażam sobie innej opcji...
Wówczas taki gimnazjalista boi się nie tyle egzaminu ile tego, że zawiedzie rodzica, który przecież już ma jego przyszłość ułożoną w głowie. Znam i takie przypadki.
Prawda jest taka, że na naukę mamy całe życie, egzaminy gimnazjalne to jest tylko pewien etap i nie róbmy tragedii, jeśli coś nie pójdzie. Jeśli ktoś chce czegoś bardzo, prędzej czy później uda się!
W każdym razie czekam spokojnie w domu, nie wystaję pod szkołą, dziecka stresować nie będę. A wszystkim rodzicom gimnazjalistów proponuję szklankę zimnej wody na ostudzenie emocji (ja tak zrobiłam;) i rozsądne podejście do tematu, bo atmosfera w domu udziela się nastolatkowi a naszym obowiązkiem jest zapewnienie mu w tej chwili maksymalnej dawki spokoju.
Ps. Właśnie zaczęli pisać:)
Powodzenia dzieciaki!
Znam ten urok... Odkąd Dziecek zaczął studiować o terminach egzaminów byłam informowana już po...Chyba zbyt wczuwałam się w rolę??
OdpowiedzUsuńU nas będzie pewnie podobnie:)
UsuńOj nerwy są ale skrzętnie ukryte po to właśnie aby go nie stresować. Chociaż ja u niego stresu nie widziałam on na luzie a ja w nerwach ;)
OdpowiedzUsuńBo my mamy, tak mamy:);)
UsuńTo czekamy na dobre wieści 😊
OdpowiedzUsuńDzieciaki maja większy potencjał niż nam się wydaje;)
OdpowiedzUsuńPewnie:)
UsuńOj..... życze powodzenia, choc na pewno będzie dobrze!!!
OdpowiedzUsuńNie wyobrażam sobie córki i jej egzaminów.....mam jeszcze 5 lat do pierwszego , chyba. No chyba, że w trzeciej klasie podstawówki też cos jest? Oby nie...
Jeszcze nie ale kto wie, może coś wprowadzą, znając dynamikę zmian w naszej edukacji. Wszystkiego można się spodziewać;)
UsuńO losie. Jak dobrze, że mnie to jeszcze długo nie dotknie. Mam dzieję, że dzień zadowolony.
OdpowiedzUsuńZobaczymy, wyniki dopiero za jakiś czas:)
UsuńU mnie jeszcze trochę czasu do tego momentu, ale mam nadzieję, że nie będę panikować i dodatkowo stresować Młodej:)
OdpowiedzUsuńNie będziesz. Jestem pewna;)
UsuńJa mam to jeszcze przed sobą, ale pewnie także będę umierać ze strachu.
OdpowiedzUsuńNerwy są to prawda ale takie kontrolne:)
OdpowiedzUsuńJeszcze 3 lata i będę obgryzać paznokcie,
OdpowiedzUsuńTrzymam mocno kciuki :*
Trzy lata niby kawał czasu a jednak to za chwilę:)
UsuńDo takich egzaminów i stresów to jeszcze daleka droga przede mną i moją małą :) Powodzenia dla Twojego dziecia! :)
OdpowiedzUsuńZobaczysz jak to zleci:)
UsuńMam to za sobą i masz dobre podejście do tematu, u nas wizja matury więc włosy chyba stracę z nerwów
OdpowiedzUsuńPrzy maturze to pewnie osiwieje. Jak to szybko zleciało, swoją maturę pamiętam jak wczoraj.
UsuńNiestety chyba już taka rola rodzica, że się spina swoim dziecięciem :) stres z moimi egzaminami rodzice mają już dawno za sobą, ale teraz mam brata w liceum i widzę ile nerwów ich to kosztuje, a na pytanie mojej mamy "a co będzie jak na studia pójdzie", mówię jej: "wyślesz go na drugi koniec świata i o egzaminach dowiesz się po fakcie" :)
OdpowiedzUsuńTradycyjnie zapraszam do siebie:)
ostatnio na blogu moja lista wiosennych konieczności :)
To prawda taka rola rodzica. Koniecznie wieczorkiem odwiedzę:)
UsuńRodzic, który wytwarza jakąkolwiek presję jest koszmarny...A emocje, o których piszesz wymagają od nas Rodziców wielkiej dojrzałości i świadomości. Myślę, że rozmowa zaufanie i dystans to podstawa...Najważniejsza w życiu z dorastającym dzieckiem jest chyba całkowita o totalna akceptacja...
OdpowiedzUsuńMasz rację i znam takich koszmarnych rodziców wywierających presję na dzieciakach. Aż przykro czasami patrzeć. Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńDużo czasu upłynie (jeszczE) zanim czeka moje dzieci jakiś poważniejszy egzamin. To też się na razie specjalnie nie stresuję. Ani Dzieci :) zawsze staram się motywować. Uważam, że najlepszą zmożliwych metod jest tak, zielonego długopisu
OdpowiedzUsuńOj tak, rodzice bardzo przeżywają egzaminy swoich dzieci, Chcą, aby wypadły jak najlepiej, przecież to ma zaważyć na ich przyszłości
OdpowiedzUsuńNe ważne czy to egzaminy z podstawówki, gimnazjalne , matura czy na studia. :)
Prawdę mówiąc ja też przeżywam ale staram się robić to jak najmniej widocznie. Przecież moje nerwy, to dziecka nerwy również.
Usuń