Moje zwykłe a jednak niezwykłe macierzyństwo

wtorek, 5 kwietnia 2016

Bo Cię zabiorę...

Jest coś co wyprowadza mnie z równowagi jak słyszę pewne słowa, mam ochotę zrobić awanturę.

Do jasnej cholery, czy ludzie naprawdę nie myślą? Najczęściej takie sytuacje dzieją się w marketach ale i na spacerze, czy w osiedlowym sklepiku również takie słowa można usłyszeć. Dzieci bywają niegrzeczne, wszyscy o tym wiemy, uczą się emocji, odkrywają gniew, mają etapy buntów itd. Pewnie sami tacy byliśmy.

Najczęściej w marketach...

Zdarzyło mi się kilka, co ja gadam kilkanaście razy jak dzieć mój jeden z drugim i trzecim albo jeden przez drugiego awarię w sklepie zrobili. Albo na spacerze. Wówczas znienacka, nie wiadomo skąd pojawia się starsza (zazwyczaj) Pani i mówi: ... chodź ze mną ja Cię zabiorę, jesteś dziecko takie niegrzeczne, nie słuchasz mamy... to ja Cię zabiorę...

Nie cierpię!

Nie cierpię tego.  Po jaką cholerę ta starsza (zazwyczaj) Pani się wtrąca... Pewnie myśli, że pomaga, że rodzic nie daje sobie rady, może nawet ma dobre intencje.  A wtedy właśnie jest jeszcze gorzej...
Zazwyczaj dzieci gdy usłyszą coś takiego wyją, ryczą, lecą z wrzaskiem do mamy albo są przerażone i przestraszone, że jakaś obca baba chce je zabrać od mamy. Przecież dla tych dzieci mama, tata to cały ich świat. Te kilka słów je przeraża, w ogóle sama sytuacja: ktoś wyciąga rękę i mówi: ...chodź ze mną, zabiorę Cię od mamy, pójdziesz ze mną... powoduje strach.

Zdarzyło się.

No trudno, zdarzyło mi się uciąć kilka razy ostrą pogawędkę z taką starszą Panią. I pytam: ... co Pani chce osiągnąć, czemu Pani straszy mi dziecko! Usłyszałam odpowiedź:... bo ono niegrzeczne jest!
To prawda jest niegrzeczne, wiem, radzimy sobie, gdzieś musi się nauczyć wyrażania emocji, bądź kontroli nad sobą. Starsza (zazwyczaj) Pani widzi tylko moment w tej sytuacji, nie widzi już jak rozmawiam z dzieckiem, jak przekonuje, jak negocjujemy, jak w końcu udaje nam się dojść do porozumienia... Starsza Pani widzi tylko wrzask.

A już tego to w ogóle nie rozumiem!

Nie rozumiem rodziców, którzy mówią do swojego dziecka ...oj jak będziesz taki niegrzeczny to przyjdzie pan i Cię zabierze! Co ma czuć taki dzieciaczek, strach? Pewnie czuje, może nawet tłamsi w sobie emocje, tylko po to żeby nie przyszedł jakiś pan i go nie zabrał... Po co to komu i na co?

Czasami rodzina też potrafi zaskoczyć.

Pół biedy jak to jest ulubiona babcia, dziadek, czy ciocia. Gorzej jak to jest krewna/y widziana dwa razy do roku, za którą nasze dziecko nie przepada np. Słowa: "chodź ze mną zabiorę Cię" mogą przestraszyć. Przecież wypowiada je dorosły a dorośli są starsi i wiedzą wszystko, małe dziecko nie rozumie, że to głupi żart!

Z całym szacunkiem do starszych Pań, ludzi, cioć, wujków... mam nadzieję, że z moich ust nigdy nie padną do dziecka, którego nie znam albo słabo znam, takie słowa:

...chodź ze mną, zabiorę Cię!

Ps. Dwa dni temu byłam świadkiem takiej sytuacji, oczywiście w markecie. Mama podobnie zareagowała jak ja a mi żal było dzieciaczka, który rzucił się w ramiona mamy z płaczem.


34 komentarze :

  1. Ja takie sytuacje kwituję jednym zdaniem: Moje dziecko ma rodziców i oni nigdy by go nikomu nie oddali a pani/pan jak chce mieć dziecko to niech sobie zrobi a nie straszy moje! Mina ludzi bezcenna, często też słyszę, że widać na kogo się dziecko podało! Ale ja mam to gdzieś, nikomu nie pozwolę straszyć swojego dziecka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wierzę w dobre zamiary takiej osoby ale jednak jestem wściekła, bo widzę strach w oczach dziecka i łzy jak groch wielkie! Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ja tylko raz byłam w takiej sytuacji i powiem szczerze że mnie zatkało, no nie wiedziałam co mam babuszce na to powiedzieć, więc się odwróciłam i ją bezczelnie zignorowałam :D Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to pewien sposób na taką starszą Panią aczkolwiek istnienie ryzyko, że zrobi to ponownie. Chociaż pewnie i tak zrobi;)

      Usuń
  3. A ja zawsze w takiej sytuacji przytulam dziecko i mówię że nie oddam bo jest moim skarbem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moich padalców to już chyba nic nie przestraszy ;) Ale powiem szczerze, że też nienawidzę takich sytuacji i to nawet nie dlatego, że ktoś mi straszy dzieci bo tak jak wspomniałam ich to już chyba nic nie przestraszy, ale w ogóle nie lubię jak mi ktoś dzieciaki zaczepia. Od wychowywania jestem ja, a nie jakaś obca baba z ulicy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiscie nie raz mialam taka sytuacje. Moj mlody jako ze jest " bez mamy ani rusz" tylko sie boi w takiej sytuacji i rzuca sie na szyje

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj też mnie to zazwyczaj wkurza!! Wyjątkiem jest nasza sąsiadka, która jak widzi, że moje baby marudzą (z rzadka, ale jednak) przy wchodzeniu na nasze piętro, sugeruje, że ona je weźmie właśnie (mieszka niżej). Jednak myślę, że to nie to samo - bo moje baby zwyczajnie ją lubią ;)
    Co do obcych starszych pań, to krew mnie czasem zalewa - ich wścibstwo nie zna granic. Nie wiem, może już zapomniały jak to jest mieć małe dziecko?
    Inna sprawa, że czasem w żartach sama mówię dzieciom, że je wymienię na lepszy model, bo ten zagazowuje mi środowisko domowe ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiadka zapewne chce pomóc i zna dzieci przede wszystkim a dzieci znają ją. Taką sąsiadkę też bym chciała:)

      Usuń
  7. Nie znoszę takich komentarzy!!!! Moja własna matka nastraszyła tak mojego siostrzeńca, że jak będzie jej uciekał to policjant go zabierze... Ja tego córce nie robię - z prostej przyczyny : mimo, że nie jest lękliwa to jest bardzo emocjonalna i to się potem odbija na jej snach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie jestem za takimi metodami!

      Usuń
  8. Jak byłam mała to czasem słyszałam podobne teksty od babci najczęściej ale nigdy nie spotkałam się z kimś obcym mówiącym do dzieci takie rzeczy... Starsi ludzie mają zupełnie inny sposób myślenia, ale nie powinni wtrącać się w nie swoje sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sami zapomnieli jak to było jak to u nich były dzieci małe!

      Usuń
  9. Mój na hasło "choć, zabiorę cię, pójdziesz ze mną" pognał za babą. Także tego... O.o

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam w takiej sytuacji, zareagowałam (może troszkę za mocno, ale podziałało) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet kilka razy, początkowo z szacunku do starszej osoby pominęłam taki tekst milczeniem ale później nauczyłam reagować, uświadamiać, że to jednak nie jest fajne dla dziecka:)

      Usuń
  11. Dawno temu, jak nie miałam dzieciorów. W sklepie dzieć sie wścieaka, a matka pokazuje na mnie palcem i mówi, że jak sie nie uspokoi to pani go zabierze. Nie spodobała mi się rola straszaka więc powiedziałam dziecku: nie bój się, wcale cię nie chcę, nie wiem czemu twoja mama takie bzdury opowiada. Dzieć dalej wył a matka patrzyła jak na wariatkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak zareagowała! Oczywiście tak jak Ty nie tak jak ta matka:)

      Usuń
  12. Jeszcze mi się nie zdarzyła taka sytuacja, a jeśli się kiedyś zdarzy, to Izunia i tak pewnie nie zrozumie, jak ktoś po angielsku tak powie - gorzej jak na Polaka trafimy. Ale nie podoba mi się takie zastraszanie dzieciaczków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również, dlatego teraz reaguję nawet jak jestem tylko świadkiem takiej sytuacji i nie chodzi o moje dzieci:)

      Usuń
  13. Nie zdarzyła mi się taka sytuacja, ale przypuszczam że jak pani byłaby naprawdę wścibska, zareagowałabym szybko i skutecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to rzeczywiście jest głupie... Chociaż mnie też podobnie straszono. Sąsiadem, Antkiem, co miał po mnie przyjść, jak nie będę jadła. :D Nie zrobiło mi to jakiejś wielkiej krzywdy, pewnie dlatego, że ów Antek był wyimaginowany. Ale jakby mnie jakaś obca baba złapała w sklepie, to pewnie nie byłoby tak łatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech zgadnę, Antek to Twoje "ulubione" imię;)

      Usuń
  15. Cisnie mi się tutaj na usta : zapomniał wół, jak cielęciem był.
    Dzieci starszych pań były na pewno grzeczne, siedziały na ławce w parku i czytały książki przy wystrojonej mamusi.

    Następnym razem pokaż na co Cię stać! Bez kitu, Matko! :)

    Pozdrawoiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Staram się stawać na wysokości zadania:):)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie spotkałam się jeszcze. Może dlatego, że mój dzieć jest wybitnie grzeczny, więc jak już, to pytają się "pójdziesz ze mną?" Całe szczęście dzieciak ma bitchface po mnie i samym spojrzeniem potrafi szybko takich chętnych do "adopcji" zgasić. :D
    Z drugiej strony nie rozumiem zupełnie, jak niektórzy rodzice mogą tak straszyć swoje pociechy. No nie. Po nocach mam koszmary, że mi dzieci kradną (no ładni są, więc się boję - to uzasadnione), a potem miałabym jeszcze sprawiać żeby i dzieci w lęku żyły? Nie, nie i jeszcze raz nie.

    Przypomniała mi się sytuacja, kiedy w pracy biegałam z wieszakami, a jakaś mądra mamuśka straszyła swoje niegrzeczne dziecko mówiąc "bo pani na ciebie nakrzyczy" (oczywiście chodziło o mnie). Nie wytrzymałam i powiedziałam, że to niegrzeczne przedstawiać mnie w tak negatywnym świetle, tym bardziej że ja całkiem lubię dzieci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hm. Mnie chyba rzeczywiście raz zdarzyła się taka sytuacja. Chociaż wtedy mała była całkiem mała. Nawet nie weszła we wstępną fazę buntu dwulatka, tylko po prostu za dużo bodźców dostała w sklepie a ja byłam z nią sama i byłam już w kolejce do kasy. To był chyba jakiś starszy pan.
    Co zrobiłam? Uśmiechnęłam się sztucznie. Do niego. Tak, by zobaczył, że to bardzo udawany uśmiech. Pogłaskałam małą po głowie i powiedziałam: "Nie bój się, nikt Cię nie weźmie! Mama na to nie pozwoli!" Faceta zamurowało, bo był przekonany, że miał świetny pomysł; że mi pomoże. Tymczasem ja stanęłam po stronie córki. Był w szoku: matka stanęła po stronie własnego dziecka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super postąpiłaś w kontekście córci:)

      Usuń

Dzięki za przeczytanie, dzięki dzięki za przyszły i ewentualny komentarz :-)