Moje zwykłe a jednak niezwykłe macierzyństwo

czwartek, 2 marca 2017

Dziękuję, nie potrzebuję...

Dobry człowieku... 

... dziękuję Ci bardzo, że pomyślałeś o nas, o wielodzietnej rodzinie, która z założenia i odgórnie "wali patologią i ubóstwem", ale naprawdę nie potrzebujemy kolejnego przypalonego garnka, czy ledwo dychającego odkurzacza. 

Nie cierpię, gdy inni traktują mnie jak ubogą tylko dlatego, że mam 3kę dzieci.

Od momentu, gdy pojawiło się u nas trzecie dziecko, co jakiś czas zasypywani jesteśmy ubraniami, sprzętami po kimś, dość mocno zużytymi, chylącymi się ku zepsuciu, bądź z brakującym elementem, takim który ciężko zdobyć. W taki oto sposób zalega mi w domu to tu, to tam taki sprzęt. Zupełnie jak w muzeum.


Nie wspomnę o tym, że nasze mieszkanko ma ograniczoną pojemność i do tego dodam, że wielodzietni czy nie, wszyscy lubimy otaczać się, ładnymi, na topie rzeczami, nowymi, które posłużą nam kolejne 10 lat a nie 2, bo się rozsypią.



A wszystko dlatego, że nie potrafiłam kiedyś powiedzieć: ... nie dziękuję, nie potrzebujemy.

Człowiek z natury taktowną istotą, bynajmniej stara się być i w obawie przed urażeniem mojego darczyńcy przyjmowałam wszystko, zastanawiając się później i co ja teraz z tym zrobię? 

Od jakiegoś czasu nauczyłam się mówić: ... nie dziękuję.

Ktoś robi porządki w szafie i wszystko to, co zbędne i leciwie wiekiem a żal wyrzucić, próbuje mi wcisnąć, gdy nie ma takiej potrzeby.


W pełni rozumiem owe "żal mi", bo mam tak samo. Z sentymentem podchodzę do większości rzeczy i trudno mi się z nimi rozstać. 
Ja sama oddaję rzeczy do PCK, te które uważam, że już się nie przydadzą.
Są również rozmaite portale, gdzie można wstawić ogłoszenie oddam za darmo: chętnych jest sporo.
Sama korzystam z takich możliwości i naprawdę nie ma problemu z pozbyciem się niechcianego sprzętu.

Oczywiście, że nie mam nic do używanych rzeczy, czy sprzętu i sama po taki sięgam jeśli mam taką potrzebę. Uwielbiam portale typu olx, allegro. Ale musi zaistnieć najpierw potrzeba i chęć.

Pewnie, że ta myśl obdarowywania nas płynie jak najbardziej z dobroci serca i pomocy wielodzietnym i że to raczej moja wina, że nie potrafiłam odmówić. Na szczęście zdałam sobie w pewnym momencie z tego sprawę i nauczyłam się mówić:

Nie dziękuję, nie potrzebujemy!

A jak jest u Was? Potraficie odmawiać swojemu darczyńcy, jeśli czegoś nie potrzebujecie?


27 komentarzy :

  1. O matko kochana! Mozesz sobie muzeum zalozyc :) jak mozna oddawac takie smieci ludziomma smietnik z tym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście w porę zmądrzałam :)

      Usuń
  2. Niektórzy chcą być dobrzy tanim kosztem, niech sami sobie zawalają strych czy piwnicę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy w życiu nie podarowałabym nikomu czegoś zniszczonego !!! Jak tak można? Coś się popsuło, zużyło to idę wyrzucić do śmietnika. Dla mnie to brak szacunku i poniżenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy z czasem (albo z kończącym się miejscem) mądrzeje. Nie rozumiem takiego podejścia - nie Twojego, ale tych ludzi, którzy oddają takie rzeczy. Jestem zarejestrowana na jednym z takich portali, oddałam już mnóstwo zbędnych mi przedmiotów, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby oddać coś zepsutego. Ech, ludzie!

    Pozdrawiam ciepło. I na koniec dodam, że mimo wszystko zdjęcie jest bardzo klimatyczne ;) oczywiście nie o kapcie mi chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie jest łatwo ale mnie rzadko ktoś daje za darmo.. ostatnio chciałam sprzedać ubranka dla maluszka ale niestety nawet za 1 zł nikt nie chce więc przyjedzie jutro jakaś fundacja i po prostu wytrawiam ciuszki choć mi trochę szkoda... albo pojadę do domu dziecka i tam z chęciom wezmą

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze jest umieć powiedzieć "nie, dziękuję",a to, że ludzie Wam podrzucaja różne rzeczy tylko dlatego, że macie troje dzieci....zakrawa o absurd! Dlaczego z góry ktoś zaklada, że głodujecie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie rozumiem tych "darczyńców". Mi tak po prostu ... głupio byłoby podarować komuś coś zepsutego, niewartościowego. Liczba dzieci nie decyduje o patologi - jak dla mnie :) 3 to fajna cyfra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, że 3 to fajna liczba! :)

      Usuń
  8. Ja wszystko rozumiem ale są jakieś granice! Wstydziłabym się iść do kogoś i dawać mu używane rzeczy jeśli o to nie prosi. Dlaczego rodziny gdzie jest więcej niż 2 dzieci uważane są za uboższe? gorsze? nie wiem, nie mam pojęcia, ale dobrze jest umieć odmawiać jak widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie wiem dlaczego wielodzietni są tak postrzegani. To prawda, dobrze jest umieć odmawiać :)

      Usuń
  9. Dobrze jest umieć odmawiać! I tyczy się to także rodziców jedynaków. Jak byłam w ciąży to w pewnym momencie mieliśmy w domu trzy łóżeczka... Wszyscy się pozbywali swoich, więc podrzucali nam bo się przyda... Przywozili i zostawiali nie pytając czy potrzebuje. Wtedy zmądrzałam.
    ps. strych fantastyczny i chętnie bym się niektórymi rzeczami zaopiekowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dobrze jest umieć odmawiać!

      Usuń
  10. Ja dużo rzeczy dla Młodej dostaję, dużo oddaję, ale po wcześniejszej rozmowie. Ja jestem pytana, ja pytam, czy ktoś czegoś potrzebuje, czy chce. Trzeba rozgraniczyć pomoc o zagracania komuś mieszkania tylko dlatego, że mi nie potrzebne a jemu może się przydać. Jak zawsze trzeba wszystko robić z głową :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie jest podobnie z tym że mam 5tke rodzeństwa. Wszyscy wiecznie że nam czegoś potrzeba. A wcale się nam źle nie powodzi. A to że mam córkę w tak młodym wieku to już w ogóle jestem biedna i nie stać mnie na nic a dziecko chodzi w najlepszych ubrankach. Niektórzy ludzie troche przesadzają.. Czasem dobrze jest powiedzieć nie dziekuję:)
    Pozdrawiam
    Paula z youbgbabymumie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy bym nie dała komuś czegoś zepsutego! Sama też bym takiego czegoś nie wzięła. Po co zagracać sobie dom czymś czego się nie będzie używać? Lepiej oddać dobre rzeczy komuś kto tego potrzebuje i jest wiele takich miejsc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie dałabym komuś niczego zepsutego czy niedziałającego.

      Usuń
  13. Zgadzam się że to brak szacunku dla tej osoby.0statnio robilam wietrzenie szafy. To, co nienadawało się do chodzenia, oddałam mężowi na szmaty do garażu.Do kontenera oddałam ładne i wyprane. Sama bym nie chciała dostać takich zniszczonych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas to wszystko zależy... od tego co dostajemy.:) Jeżeli kasę, to przyjmuyjemy każdą ilość w każdj walucie. Jeżeli szmelc z lastiku, to odmawiamy, a najcenniejsze jest zawsze żarcie:) pierogi od babci, to zawsze najlepsze suveniry:) a przyjmuj wszystko i wystawiaj na olx za grosze. zawsze ktoś kupi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzedać rzeczy, która jest zepsuta nie mam śmiałości i czasu na takie zabawy też brak :)

      Usuń

Dzięki za przeczytanie, dzięki dzięki za przyszły i ewentualny komentarz :-)