Moje zwykłe a jednak niezwykłe macierzyństwo

poniedziałek, 4 lipca 2016

Jestem dzieckiem rodziców "patologicznych".

Kto z Nas zna taki obrazek:

Dziecko z kluczem na szyi, biegające od momentu zakończenia lekcji do późnych godzin,  byleby "za jasnego" po podwórku? Bądź buszujące po całym mieście! Już nie wspomnę o wakacjach.

Ja. I wielu moich znajomych.
 

Ja jestem wychowanką podwórka. Dzieckiem rodziców "patologicznych". Nie było u nas w domu alkoholu, awantur, różnych innych, dziwnych sytuacji a jednak pewne zachowania, czy brak działania moich rodziców można podciągnąć pod współczesną patologię. Nie tylko moich, prawie wszystkich rodziców w czasach mojego dzieciństwa.
Szczerze? To najfajniejszy okres w moim życiu. Rodzice obydwoje pracowali, nie miałam babci, dziadka ani dobrej cioci na miejscu więc od razu po ukończeniu przedszkola w wieku 7 lat dostałam klucz na szyję, krótkie przeszkolenie i wiadro zaufania od rodziców.

Pamiętam, jakby to było wczoraj:

- ... jak wychodzisz zamykaj drzwi, sprawdź trzy razy czy są zamknięte,
- ... jak jesteś w domu nie otwieraj nikomu obcemu,
- ... jak wychodzisz sprawdź, czy wyłączony jest gaz, czy okna pozamykane, nie włączaj żelazka i uważaj z gotowaniem.


Prawdę mówiąc niektóre rzeczy zostały mi do dzisiaj. Wychodząc również trzy razy sprawdzam, czy drzwi zamknięte, czy gaz wyłączony i okna pozamykane. Mam to w nawyku, całe życie tak robiłam. Klucz na szyi również noszę:)


Nigdy nie miałam tak, że po powrocie ze szkoły obiad na mnie czekał. Stołowałam się w szkole, ale wiadomo jak to ze szkolnymi obiadami jest, raz zjedzony, raz nie, bo nieulubiony.

To był cudowny czas, nauka odpowiedzialności, samodzielnego podejmowania decyzji, spora dawka luzu, ale przy tym czujności.

A dzisiaj takie działania byłyby podciągnięte niemal pod patologię.

Dziecko kilkuletnie samopas na podwórku, bez obiadu, bez opieki. Częściej niż gęściej umorusane, z przetartymi kolanami. Mało tego, często rodzice nawet nie wiedzieli gdzie ich dziecko w danym momencie przebywa (komórek nie było!).

Z kilkoma wyjątkami, moje dzieciństwo wyglądało bardzo podobnie jak na tym filmie:)
  
                                  

 
Dzisiaj jestem mamą 3ki dzieci. Jak bardzo inaczej je wychowuje. Nie potrafię tak jak kiedyś. Nie odważyłam się być "patologicznym" rodzicem. Nie potrafię wieczorem zostawić dzieci samych i wyjść. Opieka musi być zapewniona. Już widzę minę Pani w przedszkolu jak moje dziecko chwali się, że było cały wieczór samo w domu. 
Przecież nie wypuszczę na podwórko 5 latka skoro nie mogę:
"... W polskim prawie drogowym dziecko powyżej 7. roku życia może być samodzielnym uczestnikiem ruchu drogowego, poniżej 7. roku życia musi mieć opiekuna, który ma więcej niż 10 lat..."(źródło: "Dziecko bezpieczne w ruchu drogowym" , dzieckowpodrozy.onet.pl)

Z tym, że to nie chodzi tylko o przepisy, przyjęte normy, czy reakcje innych na moje zachowania jako rodzica, ja po prostu w wielu przypadkach boję się o dzieci. Nie zostawię ich samych wieczorem bez opieki, bo się o nie boję. Dziecko samo nad strumykiem? Nie ma takiej opcji. Nie wypuszczę czterolatka - pięciolatka na rower bez opieki, bo wariatów drogowych u nas nie brakuje. Pisałam o tym tu.

Jestem "ucywilizowanym" rodzicem, aczkolwiek nie wiem, czy my dzieci "patologicznych" rodziców, nie byliśmy wtedy szczęśliwsi?


48 komentarzy :

  1. Ja również nie odważyłam się być patologicznym rodzicem, chociaż zdaję sobie sprawę, że takie dzieciństwo uczy odpowiedzialności i zaradności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, mam wrażenie,że tego typu refleksje ma ostatnio każda mama obecnie wychowująca dzieci, a wychowana w zupełnie innych warunkach :). Tez mam wrażenie ,że nasze dzieci są jakby mniej szczęśliwsze , bo mniej wolne od nas wychowywanych w "patologicznych warunkach "( choć chyba o tym nie wiedzą ;)). Pisałam o tym u siebie :http://designyourhomewithme.blogspot.de/2016/06/pieskie-zycie-naszych-dzieci.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasy się zmieniły to i podejście do wychowania się zmieniło. Nasi rodzice jak byli dziećmi też mieli inaczej. I to nie jest tak, że nie mamy teraz zaufania do dzieci, nie mamy zaufania do otoczenia. Mam nadzieję, że jak córka skończy 7 lat będę miała odwagę dać jej klucz na szyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak piszesz, nie mamy zaufania do otoczenia!

      Usuń
  4. My dzieci "patologicznych" rodziców mieliśmy o niebo lepiej. Dziś nawet 7 latka ciężko wypuścić pod blok bo nie ma się z kim tam bawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, mieliśmy lepiej:)

      Usuń
  5. Kiedyś było naprawdę fajnie i chciałabym, aby mój Syn miał równie fajne dzieciństwo ;)rzeczywiście tyle słyszy sie teraz o różnych przestępstwach i brakuje Nam zaufania do świata... Ciekawe czy odważę sie za kilka lat dać Synkowi klucz na szyję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się nad tym zastanawiam i odpowiadam na chwilę obecną: nie wiem:)

      Usuń
  6. Cały dzień miałam otwartą zakładkę z Twoim postem i dopiero teraz mam moment żeby napisać...wydaję mi się że ta zmiana w sposobie wychowania wynika z czegoś innego- z tego że zmieniły sie realia, otoczenie jest bardziej niebezpieczne. Nie mówię że kiedyś po świecie nie chodzili zboczeńcy, ale media, rozwój cywilizacji spowodował jednak większą migrację ludzi a co za tym idzie częstsze okazje do kontaktów z niekoniecznie mającymi dobre zamiary obcymi. Zresztą dziś więcej się o tym wszystkim mówi, tematy tabu przestały nimi być i to "straszenie" bądź co bądź potrzebne też zrobiło swoje bo uświadomiło nam stopień zagrożenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak, teraz jesteśmy o wiele bardziej świadomi od naszych rodziców. Bardziej nieufni, bojaźliwi i bardziej przewidujący.

      Usuń
  7. Czasy się zmieniły ale momentami łapie się ta tym aby wrócić do tej beztroski lub wysłać tam moje dzieci. Trzy lata temu moje dziecko, gdy mówiłam aby wyszedł sam przed blog odpowiedział : " W szkole pani mówiła, że nie mamy praw być sam na podwórku, policja przyjedzie i mnie zabierze" :( Byłam w szoku! On już miał zakodowane te nowe zasady. A gdzie beztroska dzieciństwa?

    Ps. Tylko nie mówcie nikomu. Mój sześciolatek dziś spędził przed blokiem trochę czasu sam. Nie pamiętam ile razy byłam na balkonie lub wysyłałam męża ... jednak nie potrafię tak beztrosko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ja też miałabym z tym problem. A kiedyś w tym wieku, nie pamiętam ile razy trzaskałam drzwiami od domu wylatując jak dzika przed blok:) Fajnie było;)

      Usuń
  8. Ale miałam "patologiczne" dzieciństwo ☺ Sama nie wiem co lepsze, z drugiej strony teraz dzieci mają więcej możliwości, ale czy je wykorzystają skoro wszystko podane mają na tacy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wszystko jest "na tacy" i pod kontrolą. Nie dajemy dzieciom swobody. A gdzie zaufanie? Dzieciom to może ufam, ale innym nie!

      Usuń
  9. Za czasów mojego dzieciństwa wydawało mi się, że wszyscy żyją w zgodzie, wokoło panuje radosna i przyjazna atmosfera, każdy chętny do pomocy ... a teraz?? Ludzie tylko patrzą jak tu się wzbogacić, nie ważne jak i gdx

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem z tej patologicznej rodziny, raczej wszyscy byliśmy. Biegałam po lesie, aż głowa odskakiwała a teraz moich dzieci bym nie puściła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze byliśmy rodzicami na luzie i specjalnie robiliśmy wszystko, żeby nasz syn był samodzielny. Teraz ma 5 lat i mamy za swoje, bo on chce sam zostawać na placu zabaw. Nie to, że się boję o niego, że mu nie ufam... Ja się po prostu boję co ludzie powiedzą (kiedy doniosą). Tymczasem ja chodziłam w tym wieku sama do piaskownicy, nikt nas nie pilnował i nie siedział przy nas na ławce. Sami się bawiliśmy.

    PS. I nikt nie pisał na blogach o wyrodnych rodzicach, którzy przyszli z dzieckiem na plac zabaw i bawią się telefonem. Nasi rodzice nawet się z domu nie ruszali ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewno, że byliśmy szczęśliwsi, bardziej zaradni i samodzielni, mieliśmy parcie na podwórko, całe dnie na świeżym powietrzu, było cudownie i choć mi nic nigdy się złego nie stało to podobnie jak Ty sama jestem matką cywilizowaną, na luzie z otwartym umysłem ale cywilizowaną choć wcale nie jestem przekonana czy to jest takie dobre!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mogę się pod tym podpisać. I pod tym moim wychowaniem w patologii - zaawansowanej, bo rzadko za dzieciaka w domu bywałam, podwórko to było to! I pod tym, że moje dziecię też w ucywilizowanej rodzinie wychowuję, bo chyba nie potrafię teraz inaczej, mam obawy i czasy inne, a jak spojrzę na nasze podwórko, gdzie śmieci, butelki i (czasem) strzykawki walają się w piaskownicy czy po prostu tak luzem po ziemi przelatują, kiedy wiatr zawieje... No nie chcę, boję się. I może dziecko nie będzie szczęśliwsze, tak szczęśliwe jak ja tej w tej całej patologii, ale bezpieczniejsze na pewno. Szkoda, wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Targane tymi wątpliwościami edukujmy, jeszcze raz edukujmy, tłumaczmy, rozmawiajmy z dziećmi... tylko, czy to wystarczy?

      Usuń
  14. NIestety otoczenie się zmieniło więc i podejście do dzieci też. Najprostszy przykład: jak byłam mała po mojej uliczce (osiedle domków) przejeżdżało kilka samochodów na dobę - ulica służyła do jeżdżenia na rowerze, grania w piłkę, gume etc. Teraz samochodów jest dużo więcej, nie odważę sie puścić 5 latka samego na tą samą uliczkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pokolenie dzieci lat 90 - stare dobre czasy. Ja nie wiem jak my przeżyliśmy ten okres. Od rana do wieczora poza domem, tak jak piszesz klucz na szyi, bez komórek. Mimo to, będąc matką 2 synów ( 4 i 7 lat) ja również nie umiem zostawić moich dzieci bez opieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare, dobre i fajne czasy. Jak mówisz dzieciom, że kiedyś komórek nie było to patrzą na Ciebie jak na ufo!

      Usuń
  16. Podjęłaś bardzo trudny temat...
    Ja również byłam takim właśnie dzieckiem. Już w podstawówce to ja gotowałam obiad dla moich rodziców, którzy do późn pracowali.
    Masz rację - byłam szczęśliwa, samodzielna, odpowiedzialna - bo musiałam.
    Nie wiem, czy umiałabym tak zaufać moim dzieciom. A jednak kiedyś dawano nam to "wiadro zaufania". W przedszkolu kładłam się spać i zostawałam często kilka godzin sama.
    Teraz mam problem wyjść do ogródka bez swoich dzieci, a nie wspomnę o pozostawieniu bez opieki. Nawet ostatnio dłużej nad tym rozmyślałam i nie wiem kiedy będę gotowa wyjść po chleb pozostawiając dzieci w domu same...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam wrażenie, że kiedyś były inne czasy. Teraz tyle się słyszy o tym ile złego czai się na świecie. Chyba tez bym nie potrafiła być "patologicznym" rodzicem m.in. z tego względu.
    Co do zostawiania dziecka samego w wieku 7 lat to się nie wypowiem bo mój ma dopiero 3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie były inne czasy, ale tez media inne i pewne rzeczy, sytuacje, zdarzenie do naszych rodziców nie docierały. W związku z tym może byli mniej świadomi od nas.

      Usuń
  18. Ij znam to.....faktycznie nasze dzieciństwo może byc dziś odbierane jako patologia, ale tak naprawde to kiedy było lepiej? Kaze czasy mają swoje prawa, swoje plusy i minusy, ale fakt jest taki, że ja mojej siedmiolatce nie dałabym klucza na szyję, by po szkole siedziała sama w domu! A z nami tak było, i było ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wtedy to było takie normalne i oczywiste, dzisiaj każda z nas boi się to zrobić!

      Usuń
  19. Czasy się zmieniły i teraz większy ruch na drogach, więcej wariatów chodzi, więc nic dziwnego, że boimy się puszczać dzieci same na podwórko. Ja sobie nie wyobrażam, żeby moja Izka sama się błąkała za kilka lat! No chyba że przed domem, gdzie bezpiecznie i mam ją na oku. Ale dawniej to było normalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, było normalne. I to prawda czasy się zmieniły!

      Usuń
  20. Różnie w życiu bywało. Jak opowiadam mamie o jakiś akcjach z dzieciństwa, o których nie wiedziała- widząc jej reakcję widzę siebie i się zastanawiam kiedy mojej córce pozwolę na dużą samodzielność ( wyjścia na podwórko bez opieki itp.). Tak trochę to żartem mówię. Dziś wszystko wygląda nieco inaczej. Kiedyś jeździło mniej samochodów, ludzie byli zupełnie inni. Ba- nawet dzieci trzymały się w grupie, a dziś to co obserwuję- każdy sobie, ze smartfonem pod nosem, nie zauważy, że koledze stała się krzywda- taki przykład podaję.
    Druga strona- moje dziecko, mające lat 4 ma takie pomysły, że jak pierwszy raz pójdzie na podwórko sama to ja chyba cała siwa będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda inne czasy mamy, ja też się boję ale wiem że ten moment kiedyś nastąpi!

      Usuń
  21. Wydaje mi się, że zdecydowanie wtedy było lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. może i brudne może i przetartymi kolanami - dzieciństwo jest jedyne i niepowtarzalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne, jakie by nie było jest jedyne i niepowtarzalne:)

      Usuń
  23. Oj to były wspaniałe czasy. Niestety teraz zupełnie inaczej Mam tylko nadzieję, że nasze dzieci będą tak miło wspominać swoje dzieciństwo jak my swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że tak Oni nie znają innego;)

      Usuń
  24. Tak właśnie było - ale to już nie do odtworzenia, niestety :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za przeczytanie, dzięki dzięki za przyszły i ewentualny komentarz :-)